7 listopada 2012

listopadowy glossybox


Tym razem glossybox zaskoczył mnie totalnie... ale nie zawartością tylko terminem przybycia ;) Wczoraj koło godziny 23 dostałam maila od DPD, że w dniu następnym przybędzie do mnie przesyłka i tym razem naprawdę się tego nie spodziewałam (ba, nawet zapomniałam że to już ten czas w miesiącu). Szczęśliwie wyszło, bo akurat jutro z rana wyjeżdżam na weekend do domu, także jeden dzień później i w weekend miałabym szlaban na internet coby sobie niespodzianki nie popsuć ;)

Na fejsbukowym fanpejdżu GB kilka dni temu pojawił się mały sneak peek dotyczący zawartości (przez dziurkę od klucza można było podejrzeć znane mi dobrze logo wody toaletowej Chloe, yay!) i informacja, że w losowo wybranych stu pudełkach będzie można znaleźć biżuterię (50 bransoletek i 50 broszkospinek) marki Koto.
Ja oczywiście w tej szczęśliwej setce się nie znalazłam, ale może to i lepiej, bo Koto to zdecydowanie nie mój styl. Te, które znalazły niech się cieszą ;)



Tematem box'a jest oczywiście jesień i to dość szeroko pojęta. Tak patrząc na to pudełko to jesień widzę tylko w opisie na karteczce, kosmetyki nie mają żadnego tematu przewodniego i wyglądają na dobrane dość losowo.
Moje pierwsze wrażenie po otwarciu to... pustka. W tym miesiącu produkty są gabarytowo (nawet nie chodzi mi o pojemność w rozumieniu małych próbek, bo aż dwa produkty są pełnowymiarowe) wyjątkowo niewielkie stąd zauważalna przestrzeń w pudełeczku.
I co mamy?



1. CASHMERE Utrwalająca baza pod cienie
"Baza o cielistym kolorze i kremowej konsystencji. Wygładza skórę powiek i wyrównuje koloryt. Ułatwia rozprowadzenie, zapobiega osypywaniu i rolowaniu cieni. Intensyfikuje kolor. Przedłuża trwałość makijażu oka do 15h."
Pełny produkt kosztuje 27zł/7g i właśnie tyle dostajemy.
Nie jestem zachwycona. Po pierwsze to tak naprawdę produkt marki Dax Cosmetics czyli żadne luksusy, po drugie ja takiego produktu raczej nie potrzebuję ponieważ rzadko używam cieni w intensywnych kolorach (w ogóle rzadko używam cieni). Z ciekawości nałożyłam na oko i mam wrażenie, że podkreślił mi skórki mojej suchej powieki, dość ciężko się rozprowadzał i nie zauważyłam żadnego wyrównania kolorytu skóry. To takie pierwsze wrażenie, podejdę do niego jeszcze kilka razy (może skuszę się na mocniejszy makijaż oka?), ale jak nic się nie zmieni to oddam mamie, może jej lepiej posłuży.



2. Chloe Woda perfumowana
"Symbol miłości, najpiękniejsza wśród kwiatów, klasyczna, niezastąpiona... róża. Jest ona nutą przewodnią zapachu Chloe, którą połączono z delikatnymi nutami kwiatowymi, ambrem i drzewem cedrowym."
Pełny produkt kosztuje ok.230zł/30ml, 320zł/50ml i 395zł/75ml, my dostajemy 5ml.
Tego zapachu nikt mi nie musi przedstawiać, od kilku lat jest moim zapachem i pewnie do końca życia będzie stałym elementem w mojej toaletce. Ciesze się nawet z tak małej pojemności, może nawet i lepiej bo teraz spokojnie mi się zmieści do mojej 'torebkowej kosmetyczki'. Opakowanie jest uroczą miniaturą pełnego produktu (różni się paroma detalami). Ja jestem na tak tak tak!



3. GLYSKINCARE Hydrating Eye Cream EyePro 3X Complex
"Krem poprawia mikrocyrkulację, przez co zmniejsza opuchliznę oraz redukuje cienie pod oczami. Powstrzymuje procesy starzenia, poprawiając sprężystość i nawilżenie delikatnej skóry wokół oczu."
Pełny produkt kosztuje 40zł/15ml (na karteczce wdarł się chochlik drukarski i zamienił wartości) i taki właśnie dostajemy.
Kolejny krem pod oczy (chyba w co drugim box'ie jakiś się znajduje), ale zupełnie mi to nie przeszkadza, Clinique mi się już niestety skończył a i Siquens już wyciskam na siłę także ciesze się, że nie muszę sama uzupełniać zapasów, szczególnie że najbardziej mnie ciągnie do nowego Clinique Even Better Eyes, a on kosztuje fortunę. Podobno w innej wersji pudełka można dostać All About Eyes Clinique, troche żałuję, że mi się nie trafił, ale przynajmniej mam okazję przetestować coś nowego. 
Dla mnie pozycja trafiona, zobaczymy jak się sprawdzi.



4. HAPPYMORE SKIN CARE HappyMore BB
"Delikatny jak krem i skuteczny jak podkład. Zawiera kwas hialuronowy, ekstrakt z dzikiej róży i naturalny filtr przeciwsłoneczny. Idealnie dopasowuje się do koloru skóry. Wystarczy nałożyć rano i czuć się komfortowo przez cały dzień."
Pełny produkt kosztuje 203zł/30ml, dostajemy 5ml.
Na początku byłam zła. Spojrzałam na tę próbkę i pomyślałam że to żart, bo takie objętościowo próbki to ja dostaję za darmo w Douglasie. Na dodatek kolor wydawał mi się bardzo ciemny. Ale jako że box dotarł do mnie akurat w czasie mojej porannej toalety, postanowiłam od razu go wypróbować. No i okazał się naprawdę fajnym produktem. Odcień stopił się z moją twarzą, koloryt cery został wyrównany (krycie raczej słabiutkie, ale dla mnie to plus, bo go nie potrzebuję), twarz rozświetlona, ale nie świecąca. Jedynie brakuje mi tu większego filtra, nie uznaję BB bez filtrów. No i mam nadzieję, że mnie nie zapcha, a składu nie znam.
Gdyby nie ta śmieszna ilość kosmetyku (mam pewne wątpliwości czy tu naprawdę jest 5ml) byłabym baaardzo zadowolona.



5. LIERAC Luminescence Serum
"Rozświetlające serum ujednolicające powierzchnię i koloryt skóry. Niweluje niedoskonałości skóry - przebarwienia, rozszerzone naczynka oraz utratę elastyczności."
Pełny produkt kosztuje 246zł/30ml, a dostajemy 8ml.
Serum wydaje się być przeznaczone raczej do starszej skóry, ale i tak przetestuję. Kończy mi się właśnie Flavo C, także będzie okazja. Bardzo podoba mi się zapach tego kosmetyku, opakowanie też ok. Jestem bardzo ciekawa czy uda mu się coś zrobić z moimi naczynkami przy nosie ;)



I to by było na tyle. Poza pięcioma kosmetykami dostajemy jeszcze zniżkę -20% na answear.com i ulotkę o zapachach Chloe.
Ogólnie oceniam to pudełeczko na 3/5, nie jest źle, Chloe-fajnie, krem pod oczy i serum chętnie przetestuję, ale ta baza pod cienie i śmiesznie mała próbka kremu (chociaż fajnego!) jakoś mnie nie przekonują. Uważam, że zeszłe pudełeczko było znacznie ciekawsze i takie bogatsze, w tym jakoś tak wieje pustką. Liczę, że grudniowe (świąteczne!) będzie znacznie lepsze, dlatego jeszcze GB nie skreślam.

A jak Wasze wersje?

N.

PS. Plus dla GB za brak mydełek i żeli pod prysznic, ile można :D
















2 komentarze:

Agela Marvelous pisze...

Zazdroszczę takich kosmetyków ; )

Zapraszam na konkurs do wygrania bransoletka i komin ( zgłosiły się tylko 4 osoby, dlatego są bardzo duże szanse na wygraną ; ))

piecehappiness pisze...

Łał, świetne! :)

ZAPRASZAM: www.dripfashion.blogspot.com

Prześlij komentarz