9 października 2012

Październikowy Glossybox

Przyznam się bez bicia, odkąd Glossybox na swoim profilu na FB podał temat październikowej edycji nie byłam zachwycona. Home SPA (czyli domowe SPA) kojarzy mi się ze świeczkami, pachnącą kąpielą z pianą i maseczką na twarzy. Nie żebym była przeciwna takiemu rozpieszczaniu się, ale takie przyjemności sprawiam sobie naprawdę rzadko (z racji braku czasu i możliwości bo chwile samotności i spokoju w moim domu to aż święto!) i przestraszyłam się, że taki zestawik kosmetyków po prostu stałby na półce w łazience i ładnie wyglądał.

Tak więc bez wielkich oczekiwań przyjęłam dziś z rana pudełeczko od kuriera i przy porannym kakao zaczęłam buszowanie.












Tak jak mówiłam, temat pudełeczka z krótkim opisem. Nadal mnie nie przekonali wizją SPA w łazience... Ale widać zmianę szaty graficznej dołączonej karteczki, ewidentnie przyszła jesień!




 

A to znalazłam w środku. Także po kolei:


1.Balneokometyki Malinowy Zdrój, Biosiarczkowy żel oczyszczający;
"Głęboko oczyszczający żel do mycia twarzy z leczniczą wodą siarczkową i łagodną bazą myjącą dla cery mieszanej, tłustej i z niedoskonałościami."
Pełny produkt kosztuje 28zł/200ml i taką obiętość dostajemy.
Nie wiem na ile on będzie łagodny bo znalazłam w składzie SLS, ale po za tym skład ma dość fajny i całkiem ładnie pachnie. Ma też w sobie lekko peelingujące drobinki JOJOBA a ja lubię takie rzeczy. Jak skończę aktualnie używany żel LRP to chętnie się za ten zabiorę, szczególnie, że jest idealnie dobrany do mojej mieszanej cery. Ciekawe co dostały dziewczyny z suchą skórą...



2.Fresh Minerals Kosmetyk do makijażu;
"Fresh Minerals to amerykańska marka kosmetyków mineralnych. Nie powodują uczuleń, nie zatykają porów, idealne dla alergików."
Pełny produkt kosztuje ok.50zł/sztukę; tu również każdy dostał wersję pełnowymiarową.
Ja miałam to szczęście dostać całkiem przyjemny sypki cień do powiek w kolorze, który określiłabym jako perłowo-szampański (odcień 905648 NOTORIOUS). Czemu szczęście? Część dziewczyn dostała jakieś wysuszone lub połamane kredki do oczu czy szminki w szalonych odcieniach, także myślę, że ja całkiem nieźle trafiłam. Na swatchu widać głównie odcień, sam cień nie jest taki matowy, powiedziałabym że raczej perłowy. Na pewno będę używać (o ile sprawdzi się w makijażu, jeszcze go nie nakładałam na powiekę), kolor klasyczny także mam szczęście ;)



3.Organique Balsam z Masłem Shea;
"Wyjątkowy, twardy balsam do ciała na bazie masła Shea, wosku pszczelego i odżywczych olejów: sojowego, z awokado i pestek winogron."
Pełny produkt kosztuje 39,99zł/150ml, dostajemy 100ml także 2/3, nie jest źle ;)
Po otwarciu miałam mieszane uczucia, ponieważ ten balsam naprawdę jest twardy! Dość ciężko się go wyjmuje z opakowania, następnie trzeba taki twardy kawałek rozetrzeć w dłoniach i dopiero rozprowadzić na skórze (nie powiem, łatwo nie jest). Ale ten zapach żurawiny... rekompensuje cały trud, jest obłędny! Będę próbować się z nim oswoić, chociaż już czuję, że wolę konsystencję masła. Zobaczymy jak działanie na dłuższą metę...





















4.PAT&RUB Stymulujący peeling do ciała Home Spa;
"Rozmarynowo-cytrusowy peeling do ciała HOME SPA z soli, cukru i olei roślinnych, dokładnie złuszcza skórę, przywracając jej blask i świeżość."
Pełny produkt kosztuje 99zł/450ml, dostajemy 50ml.
Uwielbiam kosmetyki PAT&RUB a o ich peelingach naczytałam i nasłuchałam się samych dobrych rzeczy, także chętnie przetestuję. Zapach ma taki ziołowo-cytrusowy, typowy dla PAT&RUB, mi akurat odpowiada, ale na przykład mojemu partnerowi totalnie nie pasuje także kwestia gustu.



5.Rene Furterer Maska do włosów Karite;
"Maska intensywnie regenerująca włosy suche i zniszczone, która zawiera 100% naturalnych składników i certyfikat ECOCERT."
Pełny produkt 153zł/200ml, my dostajemy 30ml.
Nie przepadam za kosmetykami tej firmy, jakoś nic mi do tej pory się zbyt dobrze nie sprawdziło. Ok, na bubel jeszcze nie natrafiłam, ale raczej były to takie przeciętniaki, a za tę cenę oczekiwałam czegoś więcej. Co do tej maski to się jeszcze okaże, skład ma całkiem fajny. Staram się nie nastawiać zbytnio negatywnie, ale zobaczymy co z tego będzie, może mnie zaskoczy.



6.The Secret Soap Store Mydło Argan&Goats;
"Mydło na bazie roślinnej z olejkiem arganowym i proteinami mleka koziego. Nawilża, odżywia, uelastycznia i łagodzi podrażnienia."
Pełny produkt kosztuje 35zł/130g, nie mam pojęcia ile dostajemy, nie ma podanej informacji, w każdym razie kosteczka wielkości pudełka od zapałek.
Glossybox nie byłby sobą gdyby nie dorzucił nam jakiegoś mydełka :D To akurat wygląda fajnie, zaciekawił mnie jego skład, jedynie przerażają mnie takie złote drobinki (jakby brokat), których się dopatrzyłam. Zapachu nie ocenię (chociaż bardzo jestem ciekawa!) gdyż jeszcze nie otwierałam opakowania. Nie szalałabym jednak z tymi obietnicami producenta, aż mi się nie chce wierzyć, że mydło mi nawilży czy uelastyczni skórę ;)



To by było na tyle jeśli chodzi o zawartość. Na szczęście moje obawy się nie sprawdziły i nie dostałam żadnych soli czy płynów do kąpieli. Kosmetyki w tym miesiącu całkiem fajne, jestem zadowolona, ale czas pokaże jak się sprawdzą. Bardzo jestem ciekawa Waszych wersji, widziałam jakieś glinki porozsypywane w pudełeczkach i przedziwne kosmetyki kolorowe, także podzielcie się swoją zawartością bądź wklejajcie linki do swoich postów.

N.

4 komentarze:

peaches pisze...

Zamiast cienia do powiek otrzymałam kredkę, na szczęście w całości ;-)

marcelka-fashion blog pisze...

ja też dostałam kredkę do oczu !

Pozdrawiam serdecznie
marcelka Fashion


:)

Panna Myrna pisze...

O, a jaki kolor? Jestem bardzo ciekawa jak wyglada ta zielona ;)

wizaz21 pisze...

na mnie zawsze urok rzucaly ich pudelka ale z zawartoscia w srodku bywa czasem inaczej :)

Prześlij komentarz